Jakiś czas temu dostałam kilka buteleczek z nowej serii lakierów Coral.
Wcześniej nie miałam z nimi za dużo do czynienia, więc skusiłam się jeszcze chętniej. 

Jakiś czas temu intensywnie szukałam lakieru granatowego, który na paznokciach nie wygląda jak czarny.
I w końcu znalazłam – piękny, intensywny kolor w buteleczce, zostaje taki sam na paznokciach. 

Długi, równy pędzelek dobrze nakłada dosyć rzadki lakier, który jednak nie rozlewa się na skórki. 
Pierwszy problem pojawia się przy pierwszej warstwie lakieru – zaleca się nakładanie grubszej warstwy, bo lakier najzwyczajniej w świecie marnie kryje. Na początku się przestraszyłam i myślałam, że 4 warstwy to będzie minimum.


Cztery to była przesada, ale dwie grubsze, miejscami trzy już nie.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie dodała czegoś innego, stąd widzicie małe zdobienie na jednym paznokciu.
Wracając do bohatera postu – na zdjęciach widzicie stan trzeciego dnia od pomalowania. 

Mimo jakby się wydawało wystarczającego krycia po dwóch warstwach, pod światło widać końcówki czego nie lubię. 
Co trzeba mu jeszcze przyznać – czas schnięcia bardzo szybki. 

Już drugiego dnia miałam delikatnie starty lakier na końcówkach i strasznie…porysowaną jego powierzchnię. Nie jest to wina braku topa, ponieważ użyłam Seche Vite, a na tym jednym „innym” paznokciu rys nie ma. 

Generalnie trwałość można powiedzieć śmiało – bez szału. Wszystko rekompensuje mi kolor – taki, którego długo szukałam. Dla mnie idealny i pięknie prezentujący się na paznokciach. 
Dlatego dam mu jeszcze szansę, spróbuję nałożyć trzy warstwy i zobaczyć czy wtedy też będzie się tak ścierał. 
Są czasami takie lakiery, które mimo jakiś wad się uwielbia – i ten właśnie do nich należy. 
Niedługo pokażę Wam inne lakiery z tej serii, a Wy powiedzcie mi czy miałyście do czynienia z lakierami Delii i czy je lubicie. 🙂