Lakiery Kiko zdążyłam bardzo polubić. Ubolewam, bo swój mam tylko jeden, te które pokażę za chwilę to własność Moniki :*
Kiko 387 + Kiko Sugar mat 646
Duży plus tych lakierów, to jak dla mnie idealne pędzelki. Równo ścięte dające gwarancję idealnego manewrowania nimi przy skórkach.
Konsystencje lakierów różnią się:
Suggar mat – cudowny, lekko gęsty piasek,
niebieski – idealnie kremowy.

Zacznę od „cukru”. Jak dla mnie najlepszy piasek z jakim miałam do tej pory styczność.
Bez problemu się nakłada, kryją dwie warstwy, schnie błyskawicznie.
Jest tak piękny, że nie miałam ochoty pokrywać go topem żeby sprawdzić jak wygląda w wersji błyszczącej.
O dziwo, zmywa się całkiem przyjemnie, nie trzeba się zbytnio wysilać.
Nosiłam go też samotnie, wytrzymuje ok. 5 dni. Po trzech jednak traci delikatnie chropowatą powierzchnię.

Tego bohatera mam na paznokciach pierwszy raz. Na zdjęciach widzicie go po dwóch dniach od malowania, końcówki całe. Zobaczymy co będzie dalej, jednak myślę, że wytrzyma na pewno cztery dni.
Ma idealną kremową konsystencję, nie rozlewa się na skórki. Podobnie jak jego towarzysz, kryje po dwóch warstwach, schnie w ok. 20min, nie przebarwia płytki i zmywa się dobrze. 

Mam jeszcze kilka lakierów Kiko od Moniki, każdego już używałam i pewnie wkrótce je Wam tu pokażę.
Każdy z nim wzmocnił moją miłość do tej firmy.
Swój pierwszy pokazywałam TU, jako drugi mam nadzieję zdobyć właśnie czarny piasek, bo naprawdę podbił moje serce 🙂

A Wy miałyście do czynienia z lakierami tej firmy i jak w ogóle podoba Wam się połączenie tego typu lakierów?