Tak, to blog kosmetyczny. Jednak taką „przygodę” postanowiłam Wam opisać.
W końcu poza kosmetykami kupujemy też ubrania. O nie, nie zmieniam się w szatniarkę, po prostu przeczytajcie.
Jakiś czas temu poszłam na ciuchowe zakupy do sieci sklepów C&A. Kupiłam piękną CZERWONĄ bluzę z ćwiekami. Wszystko piękne, ładnie. Wracam z bluzą do domu, następnego dnia wkładam ją i wychodzę na miasto… Nic nadzwyczajnego się nie dzieje, do momentu w którym zauważam u siebie CZERWONE nadgarstki. Wracam do domu, zdejmuję wyżej wymienioną i oczom nie wierzę. Piękny niebieski stanik… oh wait, jaki niebieski? Teraz jest CZERWONY. Podszewka w marynarce, kiedyś biała – teraz CZERWONA. Bluza ląduje w pralce, no przecież się spierze i będzie ok. Zakładam ją po raz drugi, w ramach testu na jakąś godzinę czy dwie. Nadal to samo, jednak w ciut mniejszym stopniu. Może jeszcze jedno pranie i bluza przestałaby farbować, ale… zamiast czerwonej stała się niemalże BIAŁA. Jeśli nie do końca wierzycie, że coś co jest czerwone traci kolor i staje się prawie białe… Jakiego koloru jest kurz, który ścieracie z szafek w domu? Szary? No ok, mój był szaro-czerwony.
Wkurzona całą sytuacją pakuję bluzę w reklamówkę i udaje się do sklepu. Na szczęście mogłam sobie w cenie tej bluzy wybrać inny produkt. Reklamacja przebiegła bez zgrzytów.
A teraz wyobraźcie sobie moją minę kiedy jakiś tydzień po tym jestem w tym samym sklepie i co widzę? Widzę na wieszaku swoją byłą… bluzę.
Na zdjęciu widzicie dwie bluzy. Tak jak ta pod spodem pierwotnie wyglądała ta na wierzchu. Ta na wierzchu została sprana przeze mnie. Nikt nie wmówi mi, że to inna… TO TA SAMA BLUZA, KTÓRĄ NOSIŁAM I REKLAMOWAŁAM JAKO TOTALNIE NIENADAJĄCĄ SIĘ DO UŻYTKU.
Jeśli nie widzicie metki… Bluza jest niby przeceniona ze 109zł na 69.90. Wiecie za ile ja ją kupiłam? Za 69.90zł. Zadziwia mnie tylko kolor metek, bluzy identyczne natomiast metka jedna czarna druga biała. Ok, powinna być biała, jest biało-czerwona.
Moje pytanie jest takie, jakim cudem ubranie noszone i uszkodzone, bo inaczej nazwać się tego nie da, trafia do ponownej sprzedaży? Przed oddaniem jej do sklepu, ja tej bluzy nie prałam. Nosiłam ją krótko, żeby sprawdzić czy farbuje, NO ALE NOSIŁAM. I teraz ktoś ma ją sobie kupić? Jeszcze to oszustwo na metce… To nawet nie jest śmieszne, to jest totalnie żałosne. Firmo C&A robisz to tak źle, że aż mam awersję do ubrań na waszych wieszakach.
C&A od poniedziałku to dla mnie duży, sieciowy ciucholand 🙂 -1000000000000000 do zaufania.
Co tu dużo mówić, od tej pory ja będę uważnie oglądała ubrania z tego sklepu. I Wam też radzę 🙂
Na pocieszenie powiem, że w następnej notce pokażę Wam pięknego Rubbz Wingsa 🙂