Jakiś czas temu zraziłam się do lakierów Golden Rose, zasychały po 2 tyg. od otwarcia, były żelusiowate i stwierdziłam po zakupie 4go że więcej im szansy nie dam. A tu po kilku latach voila 😀 Ogólnie mam jakiegoś fisia na punkcie matowych lakierów, topów itp. Chce maaatu i już! Więc po długich zapatrywaniach się na lakier matowy z Golden Rose, kupiłam 😀

Kupiłam go, a raczej kupił go mój chłopak w małej osiedlowej drogerii za 6zł chyba. Oczywiście wróciłam do domu i natychmiast zaczęłam go testować. Po nałożeniu pierwszej warstwy delikatnie smuży, ale byłam pełna obaw że z matu nic nie wyjdzie, i że nie zaschnie nigdy go jest dość gęsty.

Druga warstwa….hym, pokryła całkiem końcówki, wysechł nawet mocno, i dziwo! Nakłada się go ciężko, bo jest gęsty. Ale jakie było moje zdziwienie, kiedy pojawił się w końcu upragniony mat!!! Ach… nie taki jak z lakieru w Avonie ale i tak jest to na pewno mat, a więc ja jestem szczęśliwa. (lakier z Avonu opisze za jakiś czas…mat genialny ale jakość…no zobaczycie same).  Po pomalowaniu położyłam się spać i rano nie znalazłam odcisków pościeli 🙂 Jeśli chodzi o trwałość to nie odpryskuje ani się nie ściera, przynajmniej przez 2 dni kiedy go nosiłam, a muszę dodać, że nawet wytrzymał sprzątanie domu i maczanie do w wodzie z dziwnymi specyfikami 😀

Podsumowując. Jestem z niego zadowolona i mam nadzieję że szybko mi nie minie i że nie zawiodę się znowu na lakierach tej firmy, bo już naprawdę żadnego więcej nie kupię 🙂 Ten mogę z całą odpowiedzialnością polecić :))
A Wy lubicie matowe lakiery, albo matujące topy?
A…i mam szlaban na lakierowe zakupy…po ostatnich które możecie zobaczyć w zakładce Moje lakiery na samym dole, stwierdziłam że przesadzam i do końca roku nie kupię NIC ;( (no chyba że nie wytrzymam :P)