Dokładnie tydzień temu dostałam maila w sprawie współpracy od firmy Henkel 🙂 Napisała do mnie przemiła pani Joanna. Ustaliłyśmy dokładnie czego używam, co mi się przyda a co nie, także nie dostałam nic czego nie będę mogła przetestować. To moja druga współpraca i bardzo mi się podoba takie podejście, że nie dostaje czegoś z przydziału a sama określam co potrzebuje 🙂
Mimo wszystko niespodzianka była, i dziś po przebudzeniu mogłam rozpakować paczuszkę.

To cała zawartość paczki. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam styczności z produktami Gliss Kur, ok raz miałam szampon, ale było to baaaaardzo dawno temu i nawet nie pamiętam jaki on był dokładnie. Poza tym pamiętam tylko panią z reklamy, która miała piękne czarne kręcone włosy i łamała nożyczki 😀
Dodatkowo na szamponie i jednej odżywce są naklejki z informacją, że nie posiadają one sylikonów, które ostatnio całkiem wyeliminowałam ze swojej włosowej pielęgnacji. (tak, ja też wpadam powoli w włosomaniactwo…ech) Kolejna odżywka jest w piance, i tak samo jak pianka Lirene, ta forma kosmetyków sprawia mi dużo radości 😛
Zatem już dziś ruszyłam do testów,, i w najbliższym czasie powinnam opisać swoje wrażenia 🙂
A pani Joannie jeszcze raz bardzo mocno dziękuję! 🙂

Na koniec wrzucę Wam zdjęcie moich pazurków, malowałam wczoraj. Ostatnio maluje paznokcie na same neonowe albo stonowane kolory – nic ciemnego, bo w końcu lato 😀
Swoją drogą…już nie mogę już sobie dać z nimi rady. Używam NailTeka i szczerze mówiąc nie wierzyłam w opisywane przez wiele dziewczyn cuda jakie robi z paznokciami. Teraz wiem, że miały racje. Paznokcie rosną mi baaaaaaaaardzo szybko i są baaaaaaaaaardzo mocne. Piłowanie ich, jeśli już są za długie zajmuje mi ok. 50-60min. Masakra…. Pilniczki szklane już nie dają rady, więc przerzuciłam się na papierowe.
Jak wykończę NailTeka, na pewno napiszę o nim notkę 😉