Ten lakier zainspirował mnie do stworzenia posta o pędzelkach, a możecie go przeczytać klikając TU.
Green tea to wcale nie zielona herbata a miętka, a że ja miętkę bardzo lubię to się skusiłam.


Miętka to taki kolor, który zazwyczaj przysparza sporo problemów, ale nie ten 🙂 A lakierach z tej serii jestem bezgranicznie zakochana i jakbym miała wybrać jedną markę/serię którą miałabym malować paznokcie do końca życia byłoby to właśnie Complete Salon Manicure od Sally Hansen.

Kremowa konsystencja, lakier nie rozlewa się po skórkach, jedyny mankament to krzywo ścięty pędzelek, przez który właśnie możemy pobrudzić sobie skórki, jednak…. można dojść do wprawy.

Do krycia potrzebne są dwie warstwy, schnie bardzo szybko i to bez Seche 🙂

Wygląda naprawdę ładnie i jest to mięta idealna, przyjemnie się maluje i przyjemnie się na nią patrzy. Na pewno będzie gościła na moich pazurach jeszcze nie raz, biorąc też pod uwagę trwałość, która dodatkowo wzmaga moje uwielbienie do tego lakieru. Wytrzymał bez startych końcówek czy odprysków 3 dni, później go zmyłam.

Podoba się, czy mięta już Wam się znudziła?