Witam po małej przerwie. 
Przejdę od razu do rzeczy i pokażę Wam lakier, który zdobył moje serce.  
A niech ja tylko zobaczę chociaż jeden komentarz, że lakier jest różowy a wrzucę do spamu, zablokuje, wyrzucę i przydepczę! 
Nie jest różowy, jest malinowy. A malinowy to nie różowy.

Dostał się w moje ręce dzięki Monice, był zwykłym chciejstwem. „Bo lakieru Seche jeszcze nie miałam, to wypróbuję.”  I nie zawiodłam się, za 4$ dostajemy 14ml bardzo dobrej jakości lakieru.

Ogólnie nie lubię wąskich pędzelków. Lepiej maluje mi się tymi szerszymi, jednak ten jest wyjątkiem, bardzo sprawnie nakłada lakier pokrywając całą płytkę.

Pierwszy warstwa zostawia prześwity, jednak druga całkowicie je pokrywa dając piękny, kremowy kolor.
Lakier ma idealną konsystencję, nie rozlewa się po skórkach. Sam z siebie ładnie błyszczy, natomiast z dodatkiem Seche Vite jest to już efekt tafli wody. Baaaaaardzo lubię.

Zauważyłam też, że lakier idealnie współpracuje z topem Seche Vite. Tak wiem, odkrywcza jestem, może dlatego, że to ta sama firma? Top Seche słynie ze ściągania lakieru, co prawda nauczyłam się malować paznokcie tak, aby tego nie robił. Jednak w duecie z tym lakierem tego nic takiego się nie dzieje, nawet kiedy malowałam niedokładnie.

Schnie mega szybko. Trzyma się 4 dni, później zauważyłam delikatne ścieranie końcówek. Żadnych odprysków, zatem jak dla mnie – lakier idealny.
Ze zmywaniem też nie ma problemów, nie odbarwia płytki.

Bardzo się polubiliśmy. Szkoda tylko, że lakiery Seche są słabo dostępne i trzeba je zamawiać przez internet. Chętnie skusiłabym się jeszcze na inne kolory.
A tu macie jeszcze jedno jego zdjęcie, pozował z różanym błyszczykiem Pat&Rub 🙂
http://instagram.com/p/YfK_7MQgn6/