Na paznokciach zielona fantazja a za oknem też fantazja – biała, co już nawet przestało mnie śmieszyć. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, może w końcu za oknem też będzie zielono! Chciałabym Wam zatem pokazać kolejny lakier z blogerskiej serii, którą jak można się domyślić bardzo polubiłam. Zdecydowanie zielony to mój kolor, uwielbiam i często noszę, zatem kiedy zobaczyłam go w tej kolekcji – wiedziałam, że musi być mój.

Lakier zaprojektowany przez Bernadettę. Powiem Wam, że w buteleczce nie wygląda tak ładnie jak na paznokciach, może dlatego, że po pomalowaniu jest ciut ciemniejszy niż w butelce. Mi to absolutnie nie przeszkadza.

Od razu przepraszam, że jakość zdjęć nie jest taka jak powinna być – zobaczyłam to dopiero po wrzuceniu ich do komputera.

Pierwsza warstwa smuży jak diabli, przy drugiej jest już lepiej – i tyle warstw widzicie na zdjęciach. Jednak gdybym malując miała więcej czasu, dla pewności (albo własnego widzimisię) nałożyłabym trzecią. Przy dwóch dopatruje się delikatnie prześwitujących końcówek, po nałożeniu Seche stało się to jakoś mniej widoczne, na szczęście. 

Lakier nie jest rzadki, gęsty też nie – konsystencja delikatnie
żelkowata, ale mi nie sprawiała problemu, polecam nakładać cienkie
warstwy, bo inaczej wywołacie wojnę i zrobicie sobie kuku a jedynym
ratunkiem będzie zmywacz. Lakier dosyć szybko zasycha i ponowne
pociągnięcia pędzelkiem nie wyglądają dobrze.

Niestety nie wiem ile schnie sam z siebie, malując miałam mało czasu i potraktowałam go Seche Vite. Jednak…po doświadczeniach z innymi lakierami z tej serii podejrzewam, że bez wysuszacza nie ma sensu zaczynać malować nim paznokcie 🙂

Jeśli chodzi o trwałość, trzeciego dnia zauważyłam delikatnie starte końcówki. 
Co też ważne! Takie kolory lubią barwić płytkę, ten tego nie zrobił! 🙂 

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś nie dodała, tym bardziej, że ostatnio mam fazę na zdobienie „jeden paznokieć jest szalony i inny niż wszystkie”. 😀

Użyłam do tego lakieru Golden Rose Jolly Jewels 106.

Użyty sam mi się kompletnie nie podoba, dlatego też Wam go wcześniej nie pokazywałam, jednak jako top już mogę go znieść i nawet mi się podoba. Oczywiście zmywanie koszmarne, ale czego się nie robi dla szalonych paznokci! 😀

I jak Wam się podoba? 🙂 
Edit. I znowu bym zapomniała! Przy guloszowo – nocnych rozmowach z Sylwią z WeakPoint założyłam konto na Instagramie. Zatem jeśli chcecie mnie śledzić to zapraszam KLIK. 🙂